Cześć. No więc dziś będzie wzruszająco.. Aż tak, że już mi lecą łzy.. Chcę dziś napisać Wam o kimś bardzo ważnym a nawet o jednej z najważniejszych osób w moim życiu. Dokładniej chodzi mi o moją przyjaciółkę, która po tych wszystkich latach znajomości już nie jest tylko przyjaciółką, jest jak siostra, najbliższa. Wie o mnie wszystko, zna moją najmniejszą tajemnice. I właśnie dziś chce przybliżyć Wam jak to się zaczęło i dlaczego jest to tak ważne, że zdecydowałam się napisać o tym tutaj
Poznałyśmy się dokładnie 7 lat temu, tak naprawdę dzięki proboszczowi z mojej parafii.
Kiedy był u mnie na wizycie duszpasterskiej powiedział, że kilka domów dalej mieszka dziewczynka prawie w moim wieku, na samym początku jakoś za bardzo się tym nie przejęłam ponieważ nie miałam potrzeby poznawania nikogo nowego. Miałam innych znajomych gdyż gdzie indziej chodziłam do szkoły.... Wszystko się zmieniło kiedy nadeszły ciepłe dni a dokładniej końcówka maja. Moja mam zaczęła przywracać nasz ogródek do życia a ja sama bawiłam się na podwórko bo wszystkie moje koleżanki były daleko. No i jakoś przypomniały mi się słowa księdza. Postanowiłam sprawdzić czy faktycznie jest tam ktoś taki. Chwyciłam za swój rower i pojechałam. I faktycznie! Dwa domy ode mnie jakaś dziewczyna bawiła się ze swoim psem. Wszystko by było świetnie ale jak ja mam się jej przedstawić? Nie zawołam jej przecież.... Jeździłam w kółko przy jej bramce, i nadal jestem ciekawa co ona sobie o mnie w tedy myślała *Dlaczego jakaś dziwna dziewczynka mnie obserwuje?!*. A, że byłam raczej komunikatywnym dzieckiem to wypaliłam pierwsze lepsze zdanie jakie przyszło mi na myśl kiedy tylko podeszła bliżej swojej bramy. "Fajny pies" powiedziała mała Donia. I tak dokładnie to wszystko się rozpoczęło. Jest między nami 3 lata różnicy, bardzo niezauważalnej jak dla mnie.
Myślę, że nasza relacja jest jedną ze specyficzniejszych... Zdarzają się chwilę, w których wydaje mi się, jak bardzo chciała bym ją zabić. Denerwuje mnie. Mam jej dość i mam ochotę wydrapać jej oczy. Ale cóż też nie należę do łatwych charakterków i ona chce zrobić to samo co ja. Ale jest coś co na wyróżnia, mówimy to sobie otwarcie i nie obramiamy sobie dup za plecami innych. Pomimo tego wszystkiego w każdej chwili słabości, których można powiedzieć w życiu każdy z nas doświadcza ONA była przy mnie. Kiedy płakałam bo moja pierwsza miłość, która miała być na zawsze jednak taka nie była, kiedy moi znajomi odwrócili się ode mnie, kiedy nikt mnie nie rozumiał, kiedy wydawało mi się, że cały świat jest przeciwko....
Ale przecież nie samymi złymi chwilami żyje człowiek, wspierała mnie w każdym moim sukcesie jaki mi się przytrafił... Kiedy moja pierwsza miłość się rozpoczęła, kiedy pobiłam swój rekord w zbieraniu funduszu na szczytny cel, kiedy odnosiłam sukcesy w szkole...
Zawdzięczam jej również wiele wspomnień, które zostaną z nami na zawsze...
Pierwsze sesje zdjęciowe, pierwsze poważne zakupy (takie bez mamy), koniec zabawy lalkami, pierwsze 'babskie wieczory", jak pierwszy "szalony sylwester".
Z nią właśnie robiłam pierwsze kroki w makijażu i nie tylko..
Podsumowując:
Jest kimś kto podnosi mnie na duchu, wspiera mnie w każdej chwili, podnosi moją samoocenę, i stara się mnie chronić. Jak najlepsza starsza siostra jaką można by było sobie wymarzyć.
Jeśli to czytasz to pamiętaj, że kocham Cię najbardziej na świecie. Żadna osoba, żadna odległość i nic tego nie zmieni.
Wiem, że czasem nie wpieram Cię we wszystkim, ale zrozum staram się. Co jest dla mnie trudne.
Pamiętaj też, że możesz powiedzieć mi wszystko a ja postaram Ci się ze wszystkim pomóc o pocieszyć Cie w każdej sytuacji tak jak potrzebujesz tego również teraz.
Zostań na zawsze.
To już tyle na dziś.
Ja Xx.